Podroz poslubna prezentem…?

Drodzy Goście, Wasza obecność i dobra zabawa w dniu naszego ślubu będą dla nas dużą radością.

Jeśli jednak chcielibyście obdarować nas również prezentem, to ośmielamy się na małą podpowiedź – możecie pomóc nam sfinansować naszą wymarzoną podróż poślubną. Nasza podróż jest zarejestrowana na stronie biura podróży Trailfinders pod tym linkiem – żeby się zalogować, należy w puste pola wpisać nazwisko Clark a następnie kod dostępu 5B62MR. Dalej bedą podane instrukcje jak można dokonać płatności kartą płatniczą.

Przez wybór takiej opcji prezentu możecie być pewni, że będzie on wyjątkowy, oraz że będziemy z niego szczerze zadowoleni, gdyż pozwoli nam na zorganizowanie niesamowitych wycieczek i atrakcji. Jest to też dogodna dla nas opcja, jako że nie będziemy musieli płacić za nadbagaż dźwigając ciężkie podarunki z powrotem do Anglii 😉

O naszej podróży poślubnej

Jak zapewne wiecie, Steve jako rudy piegus nie za dobrze znosi słonce i leżenie na plaży (ja z moją jasną karnacją też nie zawsze!), więc wybierając miejsce na naszą podróż poślubną musieliśmy dojść do jakiegoś kompromisu (dobra praktyka przed pierwszymi prawdziwymi małżenskimi kompromisami). Zdecydowaliśmy się zatem na 4-dniową wycieczkę do Kapsztadu (Republika Południowej Afryki) i tygodniowe leniuchowanie na Mauritiusie.

Mamy już wybrane wycieczki w Kapsztadzie, np. wycieczka do Robbeneiland (dawne więzienie, w którym niegdyś więziony był Nelson Mandela), wspinaczka kolejką górską na Górę Stołową i wypad do pobliskich winnic. Jednak dla mojego przyszłego męża główną atrakcją będzie nurkowanie z rekinami… Długo zajęło Steven’owi namawianie mnie, bo takie filmiki na pewno nie są najbardziej zachęcające, ale w koncu mu sie udało i zgodziłam się też być wsadzona do klatki. Dalej nie moge w to uwierzyć! Mówią, że trzeba wszystkiego w życiu spróbować…

Druga część podróży to oczywiście mój pomysł – relaks na plaży, leżenie do góry brzuchem, nurkowanie (snorkelling czyli nurkowanie z rurką, ale także nurkowanie na głębokiej wodzie – nasze wspólne marzenie), wycieczki do pobliskich wiosek, do narodowego ogrodu botanicznego itd. Zatrzymujemy się w małym hotelu Paradise Cove na północy wyspy, który słynie z goszczenia nowożeńców, więc jest niezwykle romantyczny. Oczywiście, dopilnuję żeby Steven zabrał ze sobą krem do opalania – co najmniej faktor 30! 😉

Alina